Wielu pracowników uważa, że cyberbezpieczeństwo to wyłącznie domena działu IT. Tymczasem to codzienne decyzje każdego z nas – takie jak kliknięcie w link czy zapisanie hasła w przeglądarce – mogą otworzyć drzwi dla cyberataków. Dlatego warto regularnie się szkolić, żeby zachować czujność.
Bo najczęstsze cyberataki nie wynikają z braku zabezpieczeń, tylko z błędów ludzi – mówi Mateusz Włodarczak, odpowiadający za kwestie cyberbezpieczeństwa w SEKA S.A. i współautor e-learningu z Cyberbezpieczeństwo i socjotechniki: ochrona pracowników i organizacji.
Jakie cyberzagrożenia czekają na nas w pracy? I jakie mogą być ich konsekwencje?
Cyberzagrożenia w pracy mogą prowadzić do poważnych strat finansowych, utraty danych, przestojów w działalności, a także do utraty zaufania klientów i partnerów biznesowych. Dlatego kluczowe znaczenie ma regularne szkolenie pracowników, stosowanie silnych mechanizmów uwierzytelniania, aktualizacja oprogramowania oraz wdrażanie polityk bezpieczeństwa na poziomie organizacyjnym.
Cyberzagrożenia w środowisku pracy stają się coraz bardziej złożone i niebezpieczne. Najczęstsze to:
1.Ataki phishingowe – oszukańcze wiadomości e-mail lub SMS-y, które wyłudzają dane logowania, dane osobowych lub nakłaniają do pobrania złośliwego oprogramowania.
Konsekwencje: Utrata poufnych informacji, dostęp do systemów firmowych przez osoby nieuprawnione, wycieki danych klientów.
2. Złośliwe oprogramowanie (malware) – w tym wirusy, trojany, ransomware czy spyware, które mogą zainfekować komputery pracowników.
Konsekwencje: Szyfrowanie danych (ransomware), kradzież informacji, uszkodzenie plików lub infrastruktury IT.
3. Ataki typu ransomware – cyberprzestępcy blokują dostęp do danych firmowych i żądają okupu za ich odszyfrowanie.
Konsekwencje: Przestoje w działalności operacyjnej, koszty okupu, utrata reputacji i zaufania klientów.
4. Niewłaściwe zarządzanie hasłami – używanie słabych lub powtarzających się haseł zwiększa ryzyko przejęcia kont.
Konsekwencje: Nieautoryzowany dostęp do systemów firmowych, manipulacja danymi, kradzież tożsamości.
5. Brak świadomości pracowników o cyberzagrożeniach – sprawia, że to ludzie często są najsłabszym ogniwem w systemie bezpieczeństwa.
Konsekwencje: Przypadkowe ujawnienie danych, kliknięcie w złośliwy link, otwarcie podejrzanego załącznika.
6. Utrata urządzeń mobilnych – telefony i laptopy służbowe zawierające wrażliwe dane mogą zostać skradzione lub zgubione.
Konsekwencje: Możliwość dostępu do danych firmowych przez osoby trzecie, naruszenia RODO.
Czego nie jesteśmy świadomi, korzystając w pracy z sieci?
Wielu pracowników uważa, że cyberbezpieczeństwo to wyłącznie domena działu IT. Tymczasem to codzienne decyzje użytkowników – jak kliknięcie w link, zapisanie hasła w przeglądarce czy korzystanie z prywatnego pendrive’a – mogą otworzyć drzwi dla cyberataków.
Nie zdajemy sobie sprawy, jak profesjonalnie mogą wyglądać fałszywe wiadomości – często są niemal nie do odróżnienia od autentycznych komunikatów od banku, pracodawcy czy partnera biznesowego.
Jeśli jedno konto zostanie przejęte, cyberprzestępcy mogą automatycznie uzyskać dostęp do wielu innych systemów – zarówno prywatnych, jak i firmowych.
Chmura nie oznacza „bezpieczeństwa z automatu”. Bez odpowiednich ustawień prywatności, MFA (uwierzytelniania wieloskładnikowego) i kontroli dostępu, dane mogą zostać łatwo przejęte.
Korzystanie z prywatnych urządzeń do celów służbowych bez odpowiedniego zabezpieczenia może naruszyć bezpieczeństwo danych firmowych, zwłaszcza jeśli urządzenie nie ma aktualnych zabezpieczeń.
Złośliwe oprogramowanie może działać w tle, rejestrując naciśnięcia klawiszy, przejmując mikrofon czy kamerę – bez wiedzy użytkownika.
Utrata danych, wizerunku firmy, zaufania klientów – to problemy, które mogą ciągnąć się miesiącami lub latami po jednym, pozornie „niewinnym” błędzie.
Właśnie, pracownicy mogą mieć podejście: nad naszym cyberbezpieczeństwem czuwa zespół IT, pracuję w obrębie firmowego systemu, na licencjonowanym sprzęcie, nie wchodzę na podejrzane strony.Co złego może się wydarzyć? Chyba jestem bezpieczny?
To bardzo częste i zrozumiałe podejście – ale niestety złudne. Faktycznie, posiadanie zespołu IT, korzystanie z licencjonowanego sprzętu i trzymanie się „bezpiecznych” stron to ważne elementy ochrony, ale nie gwarantują pełnego bezpieczeństwa.
Zespół IT to strażnik, ale nie tarcza osobista; tworzą zabezpieczenia, ale nie są w stanie kontrolować każdej decyzji użytkownika.
Phishing nie potrzebuje podejrzanych stron. Większość ataków phishingowych przychodzi przez wiarygodnie wyglądające e-maile lub SMS-y, często podszywające się pod znane firmy, banki czy nawet kolegów z pracy. Wystarczy raz kliknąć w przesłany tak link.
To nie wszystko, zagrożenie może też przyjść… z pliku PDF, Excela albo pendrive’a. Złośliwe oprogramowanie może być ukryte w pozornie zwykłych dokumentach lub urządzeniach USB. Nawet otwarcie faktury przesłanej przez e-mail może uruchomić szkodliwy kod, jeśli plik został odpowiednio spreparowany.
Nawet licencjonowany sprzęt i systemy mogą mieć luki. Systemy i aplikacje mają regularnie aktualizowane zabezpieczenia, ale wystarczy jedno niezałatane oprogramowanie, aby otworzyć drogę do ataku. Cyberprzestępcy śledzą nowe luki szybciej, niż są one łatane.
Co jeszcze może nas zaskoczyć?
Zdarza się, że to nie haker z zewnątrz, a kolega z biurka obok nieświadomie wprowadza zagrożenie – np. przesyłając zainfekowany plik, używając słabego hasła lub zostawiając komputer odblokowany bez nadzoru.
Często nie wiemy, że jesteśmy celem. Cyberprzestępcy nie muszą od razu przejmować danych. Mogą infekować system, by działać w tle – monitorując, gromadząc dane, analizując dostęp – a atak właściwy następuje dopiero po tygodniach lub miesiącach.
Najczęstsze cyberprzestępstwa opierają się na psychologii, zaufaniu i nieuwadze użytkownika, a nie na zaawansowanych technologiach. Dlatego tak ważna jest świadomość zagrożeń, czujność oraz regularne szkolenia pracowników – bo najsłabszym ogniwem systemu nadal pozostaje człowiek.
Od początku piszemy o tym, że w kwestiach bezpieczeństwa najważniejsza jest regularna edukacja. Czego można się nauczyć dzięki e-learningowi SEKA z cyberbezpieczeństwa?
Dzięki e-learningowi pracownicy zyskają praktyczną wiedzę i umiejętności, które pozwolą im świadomie reagować na zagrożenia i unikać błędów mogących narazić firmę na poważne konsekwencje. Szkolenie to nie tylko teoria – to konkretne scenariusze, przykłady z życia i wskazówki do codziennego stosowania. Obejmuje najczęstsze zagrożenia, dobre praktyki i zasady odpowiedzialnego korzystania z systemów firmowych. Ponadto szkolenie zostało opracowane tak, aby w przystępny, praktyczny i zarazem angażujący sposób przekazać kluczową wiedzę każdemu pracownikowi – niezależnie od jego poziomu zaawansowania technologicznego.
Na co e-learning bardziej uwrażliwi w codziennej pracy i z czym powinniśmy sobie później lepiej radzić?
Nasz e-learning Cyberbezpieczeństwo i socjotechniki: ochrona pracowników i organizacji uwrażliwia pracowników na realne zagrożenia, które często są lekceważone lub po prostu niewidoczne na pierwszy rzut oka. Celem szkolenia jest zmiana codziennych nawyków, tych najprostszych, które mają największy wpływ na bezpieczeństwo, a także uświadomienie, że to, co z pozoru wydaje się niegroźne, może stanowić poważne ryzyko dla całej organizacji. Bo to nie firewalle, lecz świadomi ludzie są najlepszą linią obrony przed cyberzagrożeniami.
Mateusz Włodarczak
Administrator systemów i sieci IT w SEKA S.A. Odpowiada za kwestie cyberbezpieczeństwa i edukowanie pracowników z cyberzagrożeń. Współautor e-learningu Cyberbezpieczeństwo.
Artykuł pochodzi z magazynu SEKA nr 39
E-learning Cyberbezpieczeństwo i socjotechniki
3 pytania do Agnieszki Tucholskiej, współautorki e-learningu, głównej specjalistki ds. szkoleń w SEKA S.A.
Na jaką potrzebę odpowiada e-learning o cyberbezpieczeństwie?
Coraz częściej słyszymy o atakach phishingowych, wyciekach danych czy złośliwym oprogramowaniu. Widzimy, że wiele firm – także tych dobrze zorganizowanych – nadal nie ma ugruntowanej wiedzy w tym zakresie wśród pracowników. Postanowiliśmy więc przygotować e-learning, który w prosty sposób pomoże zrozumieć, na czym polegają zagrożenia i jak się przed nimi chronić.
Co go wyróżnia?
Przede wszystkim praktyczne podejście. Używamy zrozumiałego języka, unikamy suchych definicji i specjalistycznego żargonu. Pokazujemy przykłady z życia, a nie tylko „teoretyczne zagrożenia”. Do tego jest interaktywny – użytkownik musi się zaangażować, co pomaga lepiej zapamiętać najważniejsze rzeczy.
W jaki sposób e-learning z cyberbezpieczeństwa wspiera kulturę bezpieczeństwa w firmie?
Buduje świadomość. Pokazuje, że bezpieczeństwo to nie tylko kwestia hasła czy aktualizacji, ale codzienne decyzje każdego pracownika. Dzięki szkoleniu ludzie zaczynają rozumieć, dlaczego procedury mają sens i co mogą sami zrobić, żeby nie dopuścić do incydentu. To pierwszy krok do tego, żeby temat bezpieczeństwo przestał być „czarną skrzynką IT”, a stało się naturalną częścią pracy.
Chcesz poznać program e-learningu Cyberbezpieczeństwo i socjotechniki?
Zobacz program e-learningu
0
0
Głos/y
Ocena artykułu