Podczas gdy coraz częściej mówi się o najnowszych technologiach w BHP, my sprawdzamy, jak wygląda podejście do kwestii bezpieczeństwa u podstaw – podczas prac na wysokości z wykorzystaniem drabin. O tym, jak powinna wyglądać polityka zarządzania sprzętem, jakie jest podejście do przeglądów drabin w firmach, jakie błędy związane z używaniem drabin są najczęstsze – mówi Piotr Paradowski, główny specjalista ds. BHP, który prowadzi w SEKA szkolenia z przeglądów drabin.
W skrócie:
- Czego nie wiedzą firmy o drabinach?
- Jakie jest podejście do przeglądów drabin w małych i dużych firmach?
- Błędy i ryzyka wynikające z niewłaściwej eksploatacji drabin.
- Jak zadbać o bezpieczeństwo pracy z wykorzystaniem drabin?
Drabiny są wykorzystywane podczas prac na wysokości. Większość z nas ma też drabiny w domu. Wydaje się, że to stosunkowo proste konstrukcje. Czego nie wiemy o drabinach?
Wydaje się, że o drabinach wiemy wszystko, ponieważ traktujemy je jako proste narzędzia. Przez to nie przywiązujemy wagi do sposobu korzystania z nich i rzadko zastanawiamy się nad zasadami czy przepisami regulującymi ich użytkowanie. Tymczasem analiza Rozporządzenia w sprawie ogólnych przepisów BHP, a konkretnie § 50, prowadzi do bardzo ciekawego wniosku: drabina to maszyna. Skoro zaś jest maszyną, podlega przepisom dotyczącym obsługi maszyn, co wiąże się z koniecznością wykonywania przeglądów, konserwacji oraz nadzoru nad stanem technicznym. Obowiązki te spoczywają na właścicielu (pracodawcy), ale również na samym użytkowniku.
Powiedzmy więcej o obowiązkach pracodawcy.
Z faktu uznania drabiny za maszynę wynika konieczność stworzenia polityki zarządzania sprzętem, która obejmuje:
- przeszkolenie osób odpowiedzialnych za kontrolę stanu technicznego,
- opracowanie instrukcji bezpiecznego korzystania z drabin,
- przeprowadzenie instruktaży stanowiskowych dla pracowników,
- zapewnienie stałego nadzoru nad sprawnością sprzętu.
fot. Shutterstock
Jak duża jest świadomość w firmach, że drabiny trzeba poddawać przeglądom?
Niestety, świadomość w firmach jest niska. Drabiny często traktuje się jako proste narzędzia, które nie wymagają specjalistycznej kontroli. Skutkuje to używaniem niesprawnego, czasem „zabytkowego” sprzętu, którego pracodawcy szkoda wymienić ze względu na koszty. Przykładem może być sytuacja, gdy podczas szkolenia okazało się, że w pewnej firmie jest 40-letnia drabina, na której potrafi pracować tylko jedna osoba… „Dlaczego?” – zapytałem. „Ponieważ jest krzywa i tylko jeden pan potrafi na niej utrzymać równowagę” – usłyszałem w odpowiedzi. Poza tym była to drabina, na której pracował jeden z bardzo zasłużonych pracowników i jest ona historią tej firmy.
A zatem sentymenty.
Takie podejście nie jest odosobnione. Pracodawcy często nie wiedzą, co dzieje się „na dole” czyli u szeregowych pracowników. Nie sprawdzają osobiście stanu sprzętu, więc nie wiedzą co do czego jest wykorzystywane. Często panuje również przekonanie, że zgłoszenie iż sprzęt jest niesprawny, spowoduje negatywny odbiór i pracodawca obwini nas, że to my zniszczyliśmy sprzęt. Lepiej się więc nie wychylać, a my sami sobie jakoś poradzimy.
Jakie jeszcze sytuacje się zdarzają?
Znana jest mi sytuacja, że pracownicy, będąc u klientów, niejednokrotnie korzystali z ich drabin, ponieważ ich własny sprzęt był w gorszym stanie technicznym. To jest oczywiście niedopuszczalne i pokazuje jak mało wiemy o drabinach… Przecież mamy drabiny do użytku profesjonalnego i drabiny do użytku domowego, które różnią się znacząco parametrami.
Jakie jest podejście do przeglądów drabin w małych firmach, a jakie w dużych? Co Pan obserwuje w swojej pracy, prowadząc szkolenia?
Istnieje tu wyraźna różnica. W mniejszych podmiotach często brakuje wsparcia profesjonalnych inspektorów BHP, natomiast w dużych korporacjach, opartych na systemach międzynarodowych, nacisk na stan sprzętu jest priorytetowy. Przepisy korporacyjne wymagają od pracowników wykonywania przeglądów używanych narzędzi, sprzętu, a często i drabin. Pracownicy otrzymują aplikacje, w których odznaczają w jakim stanie technicznym jest sprzęt.
To chyba dobre rozwiązanie?
Niestety pytania w aplikacjach są często tak ogólne, że pracownicy dla świętego spokoju zaznaczają, że wszystko jest okey. A to niejedyny przykład. W jednej z firm widziałem na ścianie tablicę z wypisanymi dniami. Każdy dzień, w którym dokonano przeglądu drabin, miał być zaznaczony poprzez zamalowanie kwadratu kolorowym markerem. Problem polegał na tym, ze był 14. dzień miesiąca, a wszystkie kwadraciki w danym miesiącu już były zamalowane. Zastanawiałem się, z czego to wynika? I usłyszałem, że przecież nasz sprzęt jest w świetnym stanie, więc po co go sprawdzać i pamiętać o zaznaczaniu? Zaznaczamy od razu na stałe i po problemie. To pokazuje, że sytuacja jest jeszcze gorsza… Pracownicy nie wiedzą, o czym mowa w pytaniach z aplikacji i nie wiedzą, jak ocenić uszkodzenia lub stan techniczny sprzętu. Sam nakaz wykonania przeglądu nie wystarczy – to trzeba wyjaśnić.
Podczas szkolenia.
Tak, nie bez powodu w Kartach szkolenia wstępnego mamy miejsce na instruktaż stanowiskowy, podczas którego przełożony wyjaśnia takie kwestie. Oczywiście można skorzystać z fachowej pomocy i udać się do nas na szkolenie, wtedy zaświadczenie o odbyciu szkolenia gwarantuje, że pracownicy zdobyli solidną wiedzę w tym temacie. Jako SEKA pomagamy klientom zrozumieć te wymogi, wspieramy ich w przygotowaniu dokumentacji oraz uczymy, jak rzetelnie oceniać stan techniczny drabin.
fot. Shutterstock
Jak często należy przeprowadzać przeglądy i kto jest za to odpowiedzialny?
Przeglądy drabin musimy wykonywać przynajmniej raz w roku – tak jak w przypadku każdej innej maszyny. Dotyczy to drabin, podestów, a nawet małych schodków, o ile służą one do pracy. Należy jednak rozważyć częstsze kontrole (np. raz na kwartał lub miesiąc), jeśli drabina jest intensywnie eksploatowana, służąc do częstych prac z obciążeniem, często przewożona lub pracuje w trudnych warunkach, np. w środowisku chemicznym lub w tzw. terenie. Takie sytuacje powodują szybsze zużywanie się sprzętu i częstsze powstawanie uszkodzeń. Niezależnie od tego, jaką częstotliwość przeglądów ustawi pracodawca, każdy pracownik powinien dokonać krótkiego przeglądu przed każdym użyciem sprzętu.
Jak należy to zrobić?
Czasem wystarczy rozstawić drabinę i rzucić okiem, czy nie widać uszkodzeń oraz czy wszystkie najważniejsze elementy są na swoim miejscu. Inne znaczenie będzie miał brak plastikowego zakończenia stopki, inne wybicie szczebla z gniazda drabiny, a jeszcze inne zwykły brak naklejki z piktogramami instruującymi o zasadach użytkowania. W tym przypadku nie potrzeba wiedzy eksperckiej, wystarczy dobry nawyk wykonania prostego oglądu drabiny.
Jakie są konsekwencje związane z brakiem przeglądów drabin w firmach, które prowadzą prace na wysokości?
Każde szkolenie zaczynamy od filmu o wypadku śmiertelnym spowodowanym niewłaściwym użyciem drabiny. Nagranie budzi sporo emocji i uświadamia, że praca na drabinie może zakończyć się tragicznie. Słuchacze zaczynają skupiać się na tym co mówię, zaczynają się też pytania, a o to właśnie chodzi. Oczywiście analizujemy, co zostało źle zorganizowane podczas pokazanej pracy. W ten sposób uczestnicy sami zaczynają się zastanawiać nad tym, co robią.
Po czyjej stronie jest odpowiedzialność, gdy dochodzi do wypadku?
Choć po wypadku winę często przypisuje się pracownikowi, prokurator zawsze zapyta, czy drabina była sprawna technicznie. Rolą pracodawcy jest posiadanie dowodu na to, że zadbał o przeglądy. Osoby dokonujące takich kontroli muszą posiadać odpowiednią wiedzę i kompetencje techniczne. Powinny one rozumieć przyczyny powstawania uszkodzeń, co pozwoli na zmianę polityki zarządzania sprzętem (np. poprawę sposobu transportu) i eliminację awarii.
W jaki sposób należy zdobyć te kompetencje? Czy wystarczy zrobić to raz, czy trzeba je odnawiać?
Jak już wspomniałem, pracodawcy mogą sami poinstruować pracowników, jak dokonywać przeglądów. Pytanie tylko, jak wykazać, że osoba prowadząca instruktaż sama posiada odpowiednią wiedzę? Do tego trzeba się przygotować. Zdobyć materiały. Przeanalizować sytuację w firmie i posiadany sprzęt. Nie każdy ma na to czas. Dlatego pomagamy naszym klientom. Szkolenia, które dla nich przygotowujemy, są „szyte na miarę”. Można dołączyć do szkolenia otwartego, ale można też zamówić szkolenie dedykowane pod konkretny zakład pracy, drabiny, sytuację itp. Miałem już okazję prowadzić szkolenie dla klienta po drugiej stronie kraju. Zdecydował się zapłacić więcej za szkolenie zamknięte i poprowadzone na miejscu z jego drabinami, aby mieć pewność, że wszyscy będą w 100% skupieni i obecni nie tylko ciałem, ale i duchem.
Myślę, że dla pracodawcy ważne jest też, że pracownicy otrzymują potwierdzenie odbycia szkolenia, co zabezpiecza wszystkich przed ewentualnymi zarzutami o to, czy wiedza była przekazana profesjonalnie.
Co tracą pracodawcy, pracownicy, gdy w zespole nie ma osoby przygotowanej do przeprowadzania kontroli drabin?
Tak naprawdę wszystko sprowadza się do pieniędzy. Wykorzystywanie niesprawnego sprzętu jest tylko pozorną oszczędnością. Każdy wypadek to wstrzymanie pracy, absencje, konieczność znalezienia zastępstwa poprzez zatrudnienie lub podział zadań między innych pracowników. Czasem dochodzi do wzrostu składki wypadkowej lub konieczności wypłaty odszkodowań. Warto też pamiętać o odpowiedzialności karnej. Te koszty są znacznie większe niż regularny nadzór nad sprawnością sprzętu i jego konserwacja lub wymiana.
Dla samych pracowników wypadek może skutkować bólem, niezdolnością do pracy, zgonem. Tej kwestii chyba nie trzeba tłumaczyć, każdemu powinno zależeć, żeby po pracy wrócić bezpiecznie do domu.
fot. Shutterstock
Jak często dochodzi do wypadków związanych z użyciem drabiny i jakie są najczęstsze błędy?
Wypadki przy pracy na wysokości stanowią około 20% wszystkich zdarzeń wypadkowych. Co istotne, najczęściej dochodzi do nich na niskich wysokościach (do 2 metrów), gdzie nie stosuje się zaawansowanych zabezpieczeń, takich jak szelki czy amortyzatory. Do najczęstszych błędów należą:
- Zły dobór drabiny do charakteru pracy, np. stosowanie drabin aluminiowych do prac elektrycznych czy stosowanie drabin przystawnych zamiast rozstawnych.
- Korzystanie z drabin domowych zamiast profesjonalnych (zawodowych).
- Ignorowanie instrukcji obsługi, np. wchodzenie zbyt wysoko na półki przeznaczone wyłącznie na narzędzia, co skutkuje utratą stabilności.
Czy błędy skutkujące wypadkami to kwestia ignorancji, czy bardziej braku odpowiedniego przygotowania do pracy z drabinami?
Powiedziałbym, że jedno i o drugie. Jesteśmy bardzo zapracowanym narodem i nie mamy czasu na zbytnie analizowanie i przygotowania do pracy. To słyszę wszędzie. Tempo, tempo, tempo… Czas to pieniądz, dłuższa lub szybsza praca to kolejne zlecenie i tak dalej. A wystarczy przyjść na 3-godzinne szkolenie lub wysłać jednego pracownika, by zdobyć wiedzę, której zdobycie wymaga wielu lat doświadczenia. Uniknie się straty czasu wynikającej z przestojów lub wypadków – to po prostu inwestycja w bezpieczeństwo.
Co by Pan powiedział firmom, które do tej pory nie przeprowadzały przeglądów drabin i nie widzą takiej potrzeby, bo do tej pory nic się nie stało?
Firmom, które dotychczas nie przeprowadzały przeglądów, chciałbym przekazać jedno: to nie jest kwestia mojego bezpieczeństwa, ale Waszego. Prawidłowe zarządzanie drabinami jest praktycznie bezkosztowe, a chroni życie pracowników i bezpieczeństwo prawne pracodawcy. Podnosi poziom wiedzy w zespole i generuje oszczędności – dzięki regularnej konserwacji i wczesnemu wykrywaniu usterek nie trzeba przedwcześnie wyrzucać sprzętu, a co ważniejsze, borykać się z wypadkami. Przecież nie od dziś wiemy, że profilaktyka jest zawsze znacznie tańsza niż leczenie i skutki wypadków.
____
Piotr Paradowski – główny specjalista ds. BHP, w SEKA zajmuje się problematyką pracy na wysokości i wsparciem klientów, u których występują szczególne zagrożenia w pracy. Prowadzi m.in. szkolenia z przeglądów drabin i podestów, przeglądów środków ochrony indywidualnej oraz przygotowania i organizacji prac na wysokości.
Rozmowa pochodzi z magazynu SEKA nr 41
Zobacz magazyn SEKA nr 41
0
0
Głos/y
Ocena artykułu